Najczęstsze naruszenia prawa do i informacji
Najczęstsze naruszenia prawa do i informacji
- brak informacji o stanie zdrowia: Informacje o przebiegu porodu oraz planach na kolejne dni w przypadku porodu wywoływanego kilkakrotnie - zdawkowe, jeśli nie zerowe. O efektach zastosowania żelu na szyjkę macicy dowiedziałam się przypadkowo - pani dr opowiadała o moim stanie zdrowia studentkom i tej ich rozmowy dowiedziałam się o wszystkim;
- manipulowanie informacją, udzielanie jej w takim zakresie i w taki sposób, aby wywołać pożądane zachowanie, np. zgodę pacjentki na proponowane leczenie: Zaproponowano mi kroplówkę z oksytocyną w celu przyspieszenia porodu, bo jak się położne wyraziły <>, więc się zgodziłam. Nie poinformowano mnie jednak, iż skurcze wywołane syntetyczną oksytocyną wywołają ból przekraczający mój próg wytrzymałości. Jedyne, co mogłam robić, to krzyczeć;
- nieudzielanie informacji o stosowanych środkach i zabiegach, ich celu, negatywnych i pozytywnych rezultatach ich zastosowania: Kiedy dostałam jakiś lek i zapytałam: <> usłyszałam: <> <>- <>;
- udzielanie informacji tylko na wyraźne żądanie rodzącej: Personel był życzliwy i pomocny, choć raczej biernie czekał na prośby i pytania, niż sam udzielał ich z własnej inicjatywy;
- nieudzielanie rodzącej informacji o dostępnych niefarmakologicznych i farmakologicznych metodach łagodzenia bólu;
- brak wyznaczonej osoby, u której pacjentka mogłaby zasięgnąć wszystkich potrzebnych jej informacji: Położne mówiły, że informacji udziela lekarz, a nie one, lekarza nie można było spotkać, albo spotkany mówił, że wszystko jest w dokumentacji medycznej, ale dokumentacji jeszcze nie uzupełniła położna.
- ukrywanie informacji o powikłaniach poporodowych u matki i dziecka: Nie poinformowano mnie, że podczas porodu pękła mi szyjka macicy. Dowiedziałam się o tym dopiero z karty wypisu ze szpitala, że miałam szytą szyjkę macicy.
- brutalne przekazywanie informacji: ?Zmęczona porodem zasnęłam, rano obudziła mnie chyba pielęgniarka z pytaniem: <>. Był to dla mnie szok. Sama informacja znaczyła dla mnie wtedy koniec świata, a co dopiero sposób jej przekazu...;